Fez to jedno z najstarszych miast Maroka i dawna stolica kraju, położona u stóp Atlasu Średniego. Przez wieki pełniło rolę duchowego i intelektualnego centrum regionu. Jego medyna – największe średniowieczne miasto na świecie – została wpisana na listę UNESCO i do dziś zachowała niemal niezmieniony układ urbanistyczny. Założone w VIII wieku przez dynastię Idrysydów, Fez rozkwitał za panowania Almorawidów i Merynidów. Dziś to miejsce, gdzie historia żyje na ulicach: w wąskich zaułkach, aromacie przypraw, śpiewie muezinów i pracy lokalnych rzemieślników. Co warto zobaczyć w Fez? Oto najważniejsze atrakcje, od których warto zacząć poznawanie miasta.
Skorzystaj z Booking.com gdzie znajdziesz najlepsze hotele i apartamenty
Potrzebujesz samochodu podczas wakacji, zarezerwuj z Booking.com lub przez discovercars.com
Ciebie to nic nie kosztuje, a ja pozyskam środki na następne artykuły. Z góry Ci dziękuję!
Meczet Al-Karawijjin
Pośród niezliczonych minaretów Fezu jeden zasługuje na szczególną uwagę. Meczet Al-Karawijjin to nie tylko miejsce kultu – to symbol. Założony w 859 roku przez Fatimę al-Fihri, wykształconą kobietę z rodziny przybyszów z Tunezji, Al-Karawijjin jest uważany przez UNESCO i wielu historyków za najstarszy nieprzerwanie działający uniwersytet na świecie. Zanim Europa zbudowała swoje uniwersytety, tutaj wykładano filozofię, astronomię, medycynę i teologię. Meczet otoczony jest dziedzińcami, arkadami i chłodnymi krużgankami. Niestety, dla niewiernych dostęp do wnętrza jest ograniczony, ale już sam widok bramy wejściowej i ornamentyki fasady wystarcza, by poczuć potęgę duchowego dziedzictwa islamu.

Warto też udać się na jeden z dachów sąsiednich budynków – stamtąd można dostrzec zielone dachówki meczetu, błyszczące w południowym słońcu jak klejnoty.
Medresa w Fez (muzułmańska szkoła teologiczna)
Fez słynie z dawnych medres, czyli muzułmańskich szkół teologicznych. Najbardziej znane to Medresa Bou Inania oraz Medresa Al-Attarine. Te placówki nie były jedynie miejscami nauki – były dziełami sztuki i pomnikami wiedzy. Każda z nich stanowiła zamknięty mikrokosmos – z dziedzińcem, salą modlitw, biblioteką i pokojami dla uczniów. Medresa Bou Inania, ufundowana w XIV wieku przez sułtana Abu Inana Farisa z dynastii Merynidów, do dziś zachwyca intarsjami z drewna cedrowego, misternymi mozaikami z zellige i monumentalnym minaretem, który góruje nad medyną. Wnętrze, mimo upływu czasu, emanuje spokojem. Można tu usiąść na marmurowym brzegu fontanny i wyobrazić sobie, jak młodzi uczniowie recytowali sury Koranu.
Z kolei Medresa Al-Attarine mieści się tuż obok Meczetu Al-Karawijjin i była bezpośrednim zapleczem edukacyjnym świątyni. Jej dekoracje należą do najpiękniejszych w całym Maroku – szczególnie gzymsy i arabeski, które przypominają o złotym wieku islamskiej kaligrafii.
Al-Attarine
Sama nazwa Al-Attarine pochodzi od arabskiego słowa oznaczającego sprzedawców perfum i przypraw – nieprzypadkowo, bo medresa znajduje się w dzielnicy pełnej wonnych sklepików. Wędrując tamtędy, człowiek nie wie, czy bardziej zawróci mu w głowie od zapachu cynamonu i kardamonu, czy od widoku misternego stiuku i rzeźbień z drewna.

Zbudowana w 1325 roku przez sułtana Abu Saida, medresa Al-Attarine miała nie tylko kształcić, ale i reprezentować potęgę Merynidów. Jej marmurowe dziedzińce, misternie dekorowane ściany i drewniane stropy uchodzą za wzorzec stylu marokańsko-andaluzyjskiego. Choć niewielka, wywołuje wielkie wrażenie – zwłaszcza, gdy ciszę przerywa jedynie świergot ptaków i stukot własnych kroków po chłodnej posadzce.
Grobowce Marynidów
Na wzgórzu nieopodal medyny, z którego rozciąga się zapierająca dech panorama całego miasta, wznoszą się Grobowce Marynidów – dziś już częściowo zrujnowane, ale wciąż majestatyczne. Miejsce to, oddalone od zgiełku medyny, pozwala na chwilę zadumy. Spoczywają tu władcy dynastii, która przez kilka stuleci kształtowała oblicze Fezu i całego Maroka.
Choć większość marmurowych sarkofagów została zniszczona przez upływający czas i grabieże, grobowce pozostają świadectwem potęgi i upadku. Z tego miejsca widać nie tylko wieże meczetów, dachy riadów i uliczki medyny, ale też rzekę Fez i wzgórza otaczające miasto.
Legendy mówią, że jeden z sułtanów Merynidów, pochowany tu wraz z koniem, miał za życia wizje prorocze, w których widział przyszłość miasta – dziś wielu mieszkańców wierzy, że jego duch wciąż chroni Fez przed wielkimi kataklizmami.
Nury Fezu
Słowo „nury” (z arabskiego: światła) może oznaczać zarówno duchową iluminację, jak i realne źródło światła – w Fezie odnosi się do sieci podziemnych kanałów wodnych i oświetleniowych, które ciągną się pod medyną. Te konstrukcje, częściowo zachowane do dziś, służyły jako systemy chłodzenia, transportu wody i wentylacji w zatłoczonych zaułkach miasta. W niektórych miejscach przewodnicy pokazują wyloty tych kanałów. Są to małe otwory w murach, czasem ledwie widoczne, a jednak świadczące o genialnej inżynierii sprzed wieków. To właśnie dzięki nim możliwe było utrzymanie względnie stałej temperatury wewnątrz domów i sklepów, a także doprowadzanie świeżej wody z pobliskich wzgórz.
Dzielnica żydowska Mellah
Mellah, czyli dawna dzielnica żydowska, to ważna część Fezu – nie tylko z perspektywy historii miasta, ale także całego Maroka. Założona w XIV wieku przez sułtana Abu Inana, miała służyć jako osobna przestrzeń zamieszkała przez społeczność żydowską, której liczebność w Fezie sięgała kilkunastu tysięcy. W odróżnieniu od ciasnych uliczek medyny, Mellah charakteryzuje się bardziej geometrycznym układem, większymi placami i budynkami o prostych fasadach. Znajduje się tu m.in. stara synagoga Ibn Danan, uważana za jedną z najstarszych zachowanych synagog w Afryce Północnej.
Miejsce to pełne jest pamiątek po czasach, gdy Fez był miastem tolerancji religijnej i kulturowej.
Wielu mieszkańców Mellah nosiło nazwiska wskazujące na rzemiosło lub pochodzenie – dziś na starych nagrobkach można odnaleźć inskrypcje w języku hebrajskim i arabskim. Spacerując po dzielnicy, uda się też dostrzec dawne domy z metalowymi balkonami, charakterystycznymi dla żydowskiej architektury tego regionu.
Błękitna Brama w Fez (Bab Bou Jelond)
Symboliczne i dosłowne wejście do medyny stanowi Bab Bou Jeloud, czyli Błękitna Brama. Powstała ona dopiero w 1913 roku, gdy Maroko było już pod protektoratem francuskim. Obecnie brama ta wpisuje się doskonale w krajobraz miasta. Od strony zewnętrznej wyłożona jest niebieskimi kafelkami – kolor nieba, pokoju i miasta Fez. Od wewnątrz – zielonymi, czyli kolorem islamu.

Brama pełniła funkcję reprezentacyjną, ale też symboliczną – stanowiła granicę między światem zewnętrznym a świętą przestrzenią medyny. Do dziś stanowi punkt orientacyjny dla przyjezdnych, miejsce spotkań i początek przygody z Fezem. To tu zaczyna się labirynt – i choć niełatwo się w nim połapać, to właśnie w tym chaosie tkwi magia tego miasta.
Pałac Mokri w Fez
Fez to nie tylko dziedzictwo duchowe – to również miejsce, gdzie przez wieki rozkwitała marokańska arystokracja. Pałac Mokri, wzniesiony pod koniec XIX wieku przez rodzinę Mokri – jedną z najbogatszych i najbardziej wpływowych wówczas w Maroku – stanowi świadectwo tego dziedzictwa. Ukryty za wysokim murem, pałac jest prawdziwym labiryntem sal, dziedzińców i ogrodów. Wnętrza zdobią malowidła sufitowe, marmurowe posadzki i zellige w najróżniejszych odcieniach niebieskiego i zieleni. Pałac służył jako rezydencja, miejsce spotkań dyplomatycznych, a także centrum kulturalne. Obecnie część pałacu udostępniona jest do zwiedzania. Przewodnicy opowiadają o życiu elity Fezu – o bankietach przy świetle lamp oliwnych, sekretach rodzinnych i politycznych intrygach, które toczyły się w cieniu cyprysów pałacowych ogrodów.

Garbarnia skór Chouwara
Nie sposób mówić o Fezie, nie wspominając o jego słynnych garbarniach. Największa z nich – Chouwara – to miejsce, które zadziwia, szokuje i zachwyca jednocześnie. Już z daleka czuć charakterystyczny zapach wapna, gołębich odchodów i barwników. Ale to, co widać z tarasu jednego z domów otaczających garbarnię, zapiera dech w piersi. Dziesiątki kamiennych kadzi wypełnionych kolorowymi cieczami i robotników w tradycyjnych strojach, którzy z gracją manewrują skórami. Proces garbowania skóry w Fezie nie zmienił się od średniowiecza – używa się tych samych naturalnych metod i narzędzi. Skóry kozie, owcze i wielbłądzie trafiają tu z całego kraju – żeby po tygodniach obróbki zamienić się w torebki, buty i kurtki.
Warto przygotować się na intensywne doznania, a jednocześnie otworzyć na rozmowę z rzemieślnikami, którzy często z dumą opowiadają o swoim fachu, przekazywanym z ojca na syna przez pokolenia.
Czytaj także: Rejs nurkowy z klatką na rekiny w RPA w Gansbaai
Autorka: Magdalena Łydka – miłośniczka podróży, szczególnie tych na Bałkany. Copywriterka specjalizująca się w tematyce podróżniczej, która pracę w korporacji zastąpiła tworzeniem stron internetowych i podróżowaniem. Każdą wolną chwilę spędza w podróży z dobrą książką i notesem. Autorka kilku ebooków o Chorwacji, Bałkanach i Półwyspie Apenińskim. Ulubione miejsce do pracy: wyspa Korčula w Chorwacji.


